piątek, 25 listopada 2011

Stereotypy


     Zewsząd otaczają nas gwałtowne wybuchy braku tolerancji. Dotyka to ludzi z innym kolorem skóry, z innym kolorem włosów. Wystarczy, że ktoś ma coś innego, już jest doskonałym materiałem na ofiarę nietolerancji.
     Do rasizmu i ksenofobii mam dziwne podejście. I tu pojawia się kolejny paradoks. Nie wiem z czego to wynika, być może z tego, że jestem jeszcze młoda i niesprecyzowana, że muszę dopiero dokształtować swój charakter. A może to kwestia tego, że jestem słaba i zdarza mi się myśleć tak jak większość, ale tylko na początku, później dochodzę do swojego zdania. Posłużę się przykładem z życia. Siedzę w kinie, jeszcze seans się nie zaczął, wszyscy siedzą i podgryzają już popcorn. Nagle do sali wchodzi arab z torbą. Początkowo wywołuje u mnie reakcję: „O boże! Przyszedł arab i ma torbę! Podłoży bombę. Wszyscy umrzemy!”. A po sekundzie durnego myślenia ganię się i stwierdzam, że żal mi tego człowieka. Mam wtedy ochotę zabrać go do domu, nalać mu zupy i herbaty, żeby wynagrodzić mu to myślenie. Wstydzę się tego, że oceniam takich ludzi powierzchownie, po pozorach, kierując się jakimiś głupimi stereotypami ( sama nie raz padłam ich ofiarą, ale o tym za chwilę).  Często na chłodno, w domu, po takim incydencie zastanawiam się jak bym się czuła gdyby ludzie reagowali tak na mnie. Gdyby samo moje bezbronne wejście do takiej sali kinowej wywoływałoby takie odczucia u innych.
     Walczę z tym, żeby tak nie reagować, a jednak takie obawy są gdzieś głęboko zakorzenione. Szłam do pierwszej komunii, kiedy były ataki na WTC, jako mała osóbka nie rozumiałam co się tak naprawdę dzieje. Ale pamiętam jedno: uważaj na arabów z torbami!!
     Co do mojego dzieciństwa. Jako blond nastolatka musiałam zmierzać się codziennie z głupimi tekstami dotyczącymi mojego koloru włosów. Na szczęście od zawsze miałam to w miarę głęboko, bo byłam przekonana co do mojej wartości. Żarty o blondynkach? Ok., też mnie bawią. Blondynka za kierownicą, w sklepie itp. Ale jak we wszystkim trzeba zachować umiar. Gdy byłam w wieku podstawówkowym i gimnazjalnym słyszałam co chwilę, że jestem głupia, że moje zdanie się nie liczy – z powodu włosów oczywiście. Co jest absurdalnie śmieszne.  Wynika to oczywiście z faktu, że dokuczający mi koledzy byli niedojrzałymi dziećmi, jednak skąd u nich tyle agresji? STEREOTYPY rządzą nami od małego.
     To samo spotyka ludzi z kręconymi włosami w podstawówce, rudych i okularników. Dzieci nie bawią się z nimi. Czemu od małego uczeni jesteśmy aktów nietolerancji? Mamy to we krwi? Co z nami jest nie tak?

2 komentarze:

  1. hej;) Pytałąs na moim blogu czy modelina z której lepie to fimo. Nie, używam Astry 12 kolorów i jest naprawde świetna! Fimo ponoć są jednymi z najlepszych ale minusem jest cena. Napewno odradzam te najtańsze, chińskie- masakra:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post:) Co do Araba to jeśli mówisz ze to przez wiek, a sumienie Cie gryzło to z pewnością z tego "wyrośniesz". Ja za to jak spotykam takich ludzi , mam na mysli takich którzy napewno mniej tolerowani przez całą otoczenie, jestem nawet dla nich bardziej miła, moze tez wynika to stąd ze wynagradzam im nie zawsze fajne traktowanie przez zwykłych niedojrzalców. Jestem pewna, że najwiekszy wpływ na spostrzeganie jednych na drugich ma wychowanie. Na drugim miejscu jest otoczenie- szkoła, rówieśnicy. Ale jesli wszyscy rodzice nagle zmieniliby sposób wychowywania na jednakowy, tolerancyjny, pełny szacunku, to wszystko by sie zmieniło. "Wychylenie sie" z towarzystwa nie bierze sie z nikąd. Ale czy to kiedys bedzie miało miejsce? Z roku na rok, kolejne pokolenie jest coraz bardziej zepsute:( oni potem wyrastają i wychowują swoje dzieci, bez zasad, bez kultury, bez niczego

    OdpowiedzUsuń